27 listopada 2011
Niedzielny wieczór 20 listopada 2011r. zgromadził wielu zaproszonych pasłęczan i gości na uroczystym otwarciu sali kinowo-widowiskowej w Pasłęckim Ośrodku Kultury. Obecni byli; poseł Piotr Cieśliński, marszałek województwa warmińsko-mazurskiego Jacek Protas, wicestarosta elbląski Maciej Romanowski, burmistrz Wiesław Śniechowski, radni, kierownicy jednostek organizacyjnych Urzędu Miejskiego w Pasłęku, przedstawiciele pasłęckiej policji i elbląskiej prokuratury, księża proboszczowie pobliskiej parafii rzymskokatolickiej i parafii greckokatolickiej oraz wielu innych. W sumie ok.150 osób.
Uroczystość prowadził dyrektor POK – Jan Lewdorowicz. Z wrodzoną sobie skromnością i tremą powitał przybyłych gości. I już na wstępie zapowiadając program uroczystości głośno zaczął się zastanawiać, czy najpierw nastąpi poświęcenie obiektu, czy przecięcie wstęgi, czy też odwrotnie. W końcu z pomocą przyszedł burmistrz podpowiadając prawidłowy przebieg tej części programu.
Po przecięciu wstęgi nastąpiło poświęcenie obiektu. Kilka dni wcześniej na sali nad jednym z wyjść ewakuacyjnych powieszono krzyż.
Po krótkich przemówieniach, wręczonych bukietach kwiatów słowo wstępne zabrał dyrektor elbląskiego teatru Mirosław Siedler. Już na początku zasugerował żartobliwie, by zdemontować pierwszy rząd foteli i zastąpić go stolikami, by zapewnić z przodu więcej miejsca, a i te „wszystkie prezenty” byłoby gdzie odłożyć.
Na inaugurację organizatorzy zaproponowali spektakl według scenariusza A. Saramonowicza „Testosteron”. Nagrany o tym samym tytule pełnometrażowy film, pomimo dużej reklamy nie zrobił oszałamiającego wrażenia na publiczności. To w istocie męska dyskusja o stosunkach damsko-męskich prowadzona na uczcie po ślubie, do którego z winy panny młodej nie doszło. Sztuka naszpikowana wulgarnym językiem i choć miejscami zabawna, może wzbudzać poczucie wstydu wypływające z samego w niej uczestnictwa. Z pewnością nie jest to spektakl dla widza wrażliwego, którego kolejne przekleństwa pod adresem kobiet mogą szokować i obrażać, a już w szczególności kobiety.
Z pewnością nie była to sztuka na tego typu uroczystość, gdzie zaprasza się mówiąc językiem literackim…pana, wójta i plebana. Tak więc ktoś wpuścił w przysłowiowe maliny dyrektora POK i burmistrza, no chyba, że oni sami gustują w takim repertuarze. Aż trudno mi w to uwierzyć.
Wydarzeniem tego wieczoru był występ burmistrza Śniecikowskiego, który został zgarnięty w trakcie spektaklu z widowni do zaśpiewania znanego przeboju zespołu„Czerwonych gitar”. Uczestnik występu starał się…… ruszać ustami i coś mruczeć, za co dostał gromkie brawa, a od uczestników biesiady (aktorzy) – liść sałaty (bo wędlinka już wyszła). W podobnym występie, choć bardziej odważnie zaprezentował się poseł Cieśliński.
W sumie obaj panowie, gdyby jeszcze ciężko popracowali nad sobą, to kto wie, może za…5-10 lat mieliby swoje 5 minut w np. programie „Mam talent”.
Ale wracając do samej sali. Wygląda nieźle. 220 miejsc, przy czym 68 na balkonie. I tu ciekawostka dostanie się na balkon to pokonanie prawdziwego labiryntu. Musimy wyjść z kina, kierujemy się do baszty (za parkingiem POK), dalej slalom gigant po schodkach w baszcie (uwaga na głowę!) i w końcu docieramy do kinowego balkonu. Nie radzę też siadać w pierwszym rzędzie na balkonie, bo widok sceny/ekranu skutecznie przysłoni nam barierka. A z kolei w ostatnim rzędzie – wysocy muszą uważać na głowę. Nie wiem, kto jest autorem jakiego rozwiązania architektonicznego, ale mu gratuluję – braku „pomyślunku”.
Nie znam też całej logistyki z biletami np.: kto, jak i kiedy będzie je tam sprawdzał. Może tam będzie gratis, zważywszy na niedogodności. I jeszcze jedna informacja - dla „balkonowiczów” – szatnia zbyteczna i toaleta też. W końcu jakoś muszą sobie radzić.
A propos szatni. Ostatnio uchwalaliśmy jako Rada dodatkowe 26 tysięcy złotych na ….wieszaki do szatni, bo inwestor (gmina) o tym podobno „zapomniała”. Na własne oczy przekonałem się, że zamontowano 6 (słownie sześć) stalowo-chromowanych wieszaków. To wypadło jakieś 4000 tysiące na wieszak plus ponad 300 zł za montaż każdego z nich. Drogo, bardzo drogo. No cóż, kryzys.
Panie szczególnie narzekały na jedno, mówiąc eufemistycznie „źródełko” w wc, do którego ustawiały się kolejki. U panów – podobnie, lecz obyło się bez tłoków.
Fotele na sali to konglomerat tworzyw sztucznych osadzonych na dość miękkiej ramie i podejrzewam, że w eksploatacji będzie z tym problem. A co będzie jak przyjdzie paru krewkich młodzieńców niezadowolonych z repertuaru lub z życia w ogóle.
Skoro jednak kino i tym samym sala ma funkcjonować wyłącznie w weekendy od piątku wieczór, to przydatność jej może również być ograniczona.
Przypominam sobie dawne kino przy ul. Osińskiego i blask jego świetności, kiedy tu trafiły bezpośrednio kopie filmowe i występowały sławy estrady z całego kraju. Sprzedano ten obiekt. Dziś została w zamkowych pomieszczeniach reaktywowana po raz drugi zaledwie jego namiastka.
Podobnie rzecz się ma z wieloma wiejskimi świetlicami, które dziś remontuje się dużymi nakładami finansowymi.
Czy nasze dzieci i my również wyjeżdżać będziemy do pobliskiego Elbląga do Multikina na kinowe hity w dodatku w 3D robiąc przy okazji zakupy? Czas pokaże.
Czy coś się zmieniło? Zobaczymy? Na pewno jedno- mamy wybór, a już od nas i od repertuaru kina będzie zależało jakiego wyboru dokonamy.



Komentarze
http://youtu.be/UuRwmoos9yg
http://youtu.be/h18nDoB-0r0