13 stycznia 2012
Gdy powstawała Straż Miejska w Pasłęku nadzieje mieszkańców Miasta i Gminy Pasłęk na poprawę bezpieczeństwa i porządku publicznego były ogromne. Każdy z nas oczekiwał, że teraz będzie mniej chuligaństwa i wandalizmu, opanowana zostanie parkingowa „wolna amerykanka”, a wsparcie dla miejscowej policji będzie wymierne i widoczne. Jednym słowem będzie nam się żyło bezpieczniej. Czas pokazał, jak były to złudne nadzieje, a utworzona „formacja” sama się stopniowo "rozformowuje". Dlaczego tak się dzieje? Oto moje spostrzeżenia.
Warunki pracy pasłęccy strażnicy mają dobre. Przeciętne wynagrodzenie to ponad 2.200 zł netto plus pakiet świadczeń socjalnych. Do dyspozycji mają dwa samochody, które niestety częściej widzi się pod urzędem, niż w „akcji”. Sam wielokrotnie zwracałem uwagę, że strażników nie widać na naszych ulicach. Nie patrolują pieszo ulic, jak się to przyjęło robić w innych miastach. Próżno, by też ich szukać na rowerowych szlakach, bo choć dwa rowery zakupiono latem ubiegłego roku z wielką pompą, to na pamiątkowym zdjęciu się skończyło i dziś rdzewieją gdzieś w garażowej pakamerze czekając na przysłowiowe „zmiłowanie”. Oczywiście, nie oczekuję rowerowych patroli zimą, ale latem też ich się nie doczekałem.
Zasoby kadrowe naszej straży to 5 strażników. Ale realnie pracuje zdecydowanie mniej. Już na sesji w dniu 28 listopada ubiegłego roku, odpowiadając na moje pytanie o sytuację w straży miejskiej kierownik Patryk Kwieciński przyznał, że występujące od dłuższego czasu problemy kadrowe w straży nie pozwalają na utworzenie drugiej zmiany. Te problemy to długotrwałe zwolnienia lekarskie (obecnie 2 osoby) i urlopy. Do tego doszło jeszcze zawieszenie w czynnościach służbowych jednego ze strażników. I sprawa skomplikowała się jeszcze bardziej.
Nie tak dawno pracownicy Urzędu Miejskiego z naszym burmistrzem na czele po przeczytaniu przepisów (obowiązujących zresztą od dawna) doszli do wniosku, że komendant straży powinien mieć wyższe wykształcenie. Tak więc dotychczasowy komendant musiał pożegnać się ze stanowiskiem i powstał autentyczny pat z obsadzeniem jego następcy .W końcu po namowach, rozmowach na tę funkcję awansowano Jerzego Hinza, któremu gratuluję i życzę powodzenia.
Nowy szef ma bardzo trudne zadanie do wykonania. Dziś sytuacja wygląda bardzo źle. Permanetnie zdekompletowany skład osobowy nie pozwala sformować prawidłowo patroli. Strażnicy zamienili się w urzędników pracując od 7.30 do 15.30, bo przy tak okrojonej obsadzie pilnują bardziej siebie, urzędu i burmistrza.
W tej sytuacji należy poważnie się zastanowić nad przyszłością Straż Miejskiej w Pasłęku. Czy ma ona rację bytu, który od wielu miesięcy jest wegetacją. Dotarło do mnie wiele uwag krytycznych kierowanych pod jej adresem, ale też docierają od mnie uwagi pochlebne o dobrej pracy niektórych strażników. Zdania są więc podzielone. Skuteczność strażników mierzona ilością nałożnych mandatów jest bardziej niż skromna. Nie można też zapominać, że ważna jest rola prewencyjna, a tej nie sposób oszacować. Stąd też zamieściłem na blogu sondę z prośbą o ocenę naszej straży miejskiej. Liczę na udział Państwa, głosy i opinie.
Ps. W sondzie negatywne opinie o pracy pasłęckiej Straży Miejskiej wyraziło 55% głosujących, przy czym aż 40% chce jej likwidacji, a 15% żle ocenia jej pracę. Pozytywnie o pracy naszych strażników wyraziło się 43 % głosujących, z czego 36% oceniło ją średnio, a 7% - dobrze. Około 2% nie miało w tej sprawie zdania.



Komentarze